(Bez)błędne Google
Jak w sklepach komunalnych był tylko ocet, to się często nóżki jadło. Lud wołał o pomstę do nieba, ale z braku laku …, toć żyć trzeba. Monopoliści, i państwowi i korporacyjni, mają całkiem klawe życie. W jednoosobowym maratonie po zwycięstwo, oczekiwania konsumenta są kwestią naprawdę marginalną. I tak Google już od dłuższego czasu w swoich dokumentach odsyła z kwitkiem użytkowników błędem serwera. Przy próbie usunięcia dostępu do dokumentu wyskakuje nam komunikat odmowy. Tyle tylko, że mimo tego, wszystko działa prawidłowo. Wentyl bezpieczeństwa?






